Festiwal Filmowy w Wenecji

Czyli najpiękniejszy festiwal filmowy na świecie – dlaczego warto pojechać.

Pałac główny Festiwalu Filmowego w Wenecji – to tu odbywają się światowe premiery

Każdy, kto kocha kino, orientuje się, chociaż troszeczkę, jakie festiwale na świecie decydują o kształcie światowej kinematografii. Do czołówki zdecydowanie należą festiwale w Cannes, Berlinie i właśnie w Wenecji. Chociaż wybór jest o wiele szerszy: Locarno, San Sebastian, Toronto, Sundance, Nowy Jork… Właściwie bardzo wiele miast posiada swoje własne festiwale. Festiwal Filmowy w Wenecji należy jednak do najważniejszych, na którym każdy liczący się reżyser i każdy ambitny nowicjusz pragnie pokazać, na co go stać. W zeszłym roku miałam olbrzymie szczęście uczestniczyć w tej uczcie kinomana.

Dlaczego jeździmy na festiwale?

Kim jest kinofil? Tak określa się wszystkich tych, którzy do kina żywią uczucia znacznie silniejsze, niż większość „normalnych” ludzi. My kochamy oglądać, dyskutować o filmach i spędzać godziny na czytaniu ciekawostek czy bardziej ambitnych pozycji. Dla nas film to nie tylko aktor – to przede wszystkim reżyser, ale także operator, twórca muzyki czy producent. Słuchając grupy zapalonych filmoznawców, często można dojść do wniosku, że dyskutują oni o naprawdę poważnych sprawach – tyle wkładają w temat serca i energii. Dlatego właśnie jeździmy na festiwale: by być jak najbliżej kina i ludzi, którzy podzielają nasze pasje. By oglądać filmy, których normalnie nie da się zobaczyć, albo trzeba by było czekać na premierę niemal rok. Jesteśmy jak fani Beyonce czy Harry’ego Pottera – możemy stać w kolejkach godzinami.

Lady Gaga i Bradley Cooper na Festiwalu w Wenecji w 2018 roku.

Dlaczego akurat Festiwal Filmowy w Wenecji?

Cóż – ponieważ odbywa się we Włoszech i jest jednym z ważniejszych festiwali filmowych na świecie. Przebija go tak naprawdę jedynie festiwal w Cannes. Jeśli chodzi o prestiż. Ale, gdy dochodzi do głosu to, w jaki sposób są one zorganizowane – Wenecja zdecydowanie wygrywa. Przede wszystkim swoim podejściem. W Cannes, o ile nie jesteś kimś, jesteś nikim. Niestety nie mogę potwierdzić tego osobiście, ale wiele moich znajomych potwierdzało tezę, że Cannes jest bardzo drogie i bardzo ekskluzywne. Wenecja też nie należy do najtańszych miejsc. Zresztą tak, jak całe Włochy. Ale jednak nie przebija południa Francji.

A zatem: jesteś kinofilem, kochasz film ponad wszystko. Jedziesz na Festiwal Filmowy w Wenecji. I z miejsca się zakochujesz. Jest cieplutko, jest pyszne jedzenie, Aperolki i mnóstwo Włochów. Wszyscy mówią do Ciebie po włosku. Nawet jeśli odpowiesz im (też po włosku), że nie mówisz po włosku. Na szczęście aura jest bardzo sprzyjająca.

Most Rialto

Jaka jest Wenecja?

Zatłoczona. To z pewnością. Turystów jest tu tak wielu, że nie dziwi decyzja władz miasta, by ograniczać ich liczebność. W czasie festiwalu mieszkaliśmy niedaleko Mostu Rialto. Na plac św. Marka, z którego odpływały taksówki (sam Festiwal odbywa się na wyspie Lido, na którą kursują promy. Dla uczestników Festiwalu są one darmowe) szłyśmy jakieś 10, 15 minut. W zależności od tego, o której. Jeśli wstawałyśmy na pierwszy pokaz, wychodziłyśmy z domu po 7 rano, przed 8. Wtedy uliczki były jeszcze bardzo spokojne. Turystów jak na lekarstwo. Włosi niespiesznie otwierali sklepy i kawiarnie. Jeśli jednak wychodzi się z mieszkania po 10 – trudno jest się przebić przez ludzką ciżbę. Szybko się jednak nauczyłyśmy i już drugiego dnia przepychałyśmy się przez tłumy niczym starzy Włosi.

Poza tłumami, reszta plotek okazała się tylko plotkami. Nikt nas nie okradł (choć osobiście zawsze na to bardzo uważam, gdy jestem za granicą), nie oszukał. Wenecja nie śmierdzi – oczywiście są miejsca, w których czujemy charakterystyczny zapach stojącej wody. Na szczęście jednak Wenecjanie już od jakiegoś czasu dba o czyszczenie kanałów. Dlatego jadąc na Festiwal Filmowy w Wenecji możemy być spokojni. Nawet delikatne noski dadzą spokojnie radę.

Rzadki widok – niemal pusty plac świętego Marka.

Jak dostać się na Festiwal Filmowy w Wenecji?

Opcji jest naprawdę wiele. Najlepiej sprawdzić je na stronie oficjalnej: https://www.labiennale.org/en/cinema/2019

Najbardziej preferencyjne warunki mają studenci. Jeśli studiujesz kierunek związany z filmem, zapewne uzyskasz karnet (w bardzo przystępnej cenie. My płaciłyśmy około 60-70 euro). Jeśli rezerwujemy dom czy mieszkanie, warto wziąć pod uwagę odległości. Codzienne podróże zatłoczonym promem bywają męczące. Dlatego warto zamieszkać niedaleko placu św. Marka i portu. Albo bezpośrednio na Lido. Dzięki temu oszczędzimy sobie wielu godzin. Warto wspomnieć, że transport w Wenecji jest mega drogi. Za taksówkę zapłacimy ok 120 euro! Promy są nieco tańsze, ale to nadal koszt około 10 euro. W jedną stronę.

Co można zobaczyć na Festiwalu Filmowym w Wenecji?

Naomi Watts na czerwonym dywanie

Przede wszystkim najważniejsze premiery danego roku. Poza Cannes, to tutaj pokazywane są tytuły, które mają okazać się największymi hitami sezonu. W zeszłym roku swe nowe dzieła prezentowali tu m.in. Lanthimos („Faworyta”), Damien Chazelle („Pierwszy Człowiek”), Alfonso Cuaròn („Roma”), Luca Guadagnino („Suspiria”). Festiwal Filmowy w Wenecji to także doskonała okazja, by dowiedzieć się, kto najprawdopodobniej będzie miał szanse w wyścigu po Oscary.

Argument ostatecznie

Nawet jeśli stanie w kolejkach (na „Suspirię” czekałyśmy prawie 2 godziny!) nie wydaje Ci się zabawne, ani pociągające, to może przekona Cię plaża i to, że znajdziesz się w miejscu, w którym ludzie są mili, a jedzenie pyszne (koniecznie spróbujcie lodów!). Z plażą musicie jednak uważać. Większość plaż we Włoszech jest prywatna. Te niedaleko Palazzo del Cinema i całego kompleksu – także. Jeśli się położysz, prawdopodobnie przyjdzie ktoś z obsługi i Cię wygodni. Ale spokojnie, masz kilka wyjść. Po pierwsze, możesz po prostu przenieść się parę metrów dalej – nie będzie się im chciało znowu Cię wyganiać. Możesz też położyć się blisko brzegu i wykłócać o to, czy prawo obejmuje prywatyzację plaż, ale tylko na odległości 2-3 metrów od wody. Albo znaleźć sobie miejsce na jakimś molo, czy pomoście – takie obiekty nie są prywatne.

Podsumowując: jeśli jesteście fanami kina, albo chociaż lubicie wyzwania i nowe doświadczenia – zachęcamy do wycieczki na Festiwal Filmowy w Wenecji!

Seriale kulinarne – moje TOP 3

Dziwi Was ten temat? Rzeczywiście, może się wydawać, że programy kulinarne nie łączą się z podróżami. Czy jednak na pewno? Ze znajomymi często powtarzamy, że dany kraj poznaje się najlepiej odwiedzając restauracje, puby i kawiarnie, zasiadając przy stolikach obserwujemy miejscowych i zajadały pyszności. Oto jak naprawdę możemy poznać życie danego kraju – ”od kuchni”. Dziś chciałabym Wam przedstawić seriale kulinarne i odpowiedzieć, dlaczego warto je oglądać.

Seriale kulinarne – trailer 1 sezonu Chef’s table

Chef’s table – czyli serial, przez który ślinisz ekran.

Serial kulinarny Chef’s table miał swoją premierę na festiwalu w Berlinie. Obecnie jest dostępnych 6 sezonów, z czego jeden jest poświęcony deserom. O czym opowiada serial? Skupia się przede wszystkim na przedstawianiu sylwetek najlepszych szefów kuchni z całego świata. Nie chodzi jednak tylko o to, by przedstawić jak cudowny jest dany kucharz. Zasadniczo każdy odcinek ma bardzo podobną konstrukcję. Poznajemy historię ludzi, którzy przechodzili bardzo często przez piekło (przykładowo, Grant Achatz, jeden z najlepszych szefów kuchni świata, lubujący się w kuchni molekularnej, zmagał się przez lata z nowotworem języka), aby ostatecznie dojść na wyżyny swojego rzemiosła. Seriale kulinarne bardzo często są nakręcone w sposób dość siermiężny i stereotypowy.

Seriale kulinarne powodują, że aż ślinka cieknie…

Chociaż w przypadku Chef’s table mamy do czynienia ze schematem (historia w rodzaju od zera do bohatera plus motywujące opowieści), to jednak trzeba mu oddać, że poziom estetyczny jest niesamowicie wysoki. Tak pięknie nakręconych seriali dokumentalnych nie widzimy codziennie. Oczywiście sam temat jest wdzięczny – filmowanie pyszności, które wyszły spod ręki najlepszych. Twórcy wykorzystali zatem szansę w stu procentach. I dostarczyli swoim widzom dzieło równie apetyczne, jak menu mistrzów.

Seriale kulinarne – Chef’s table trailer 2 sezonu

Oglądając historie najlepszych szefów kuchni na świecie można zdecydowanie zarazić się ich wyjątkową postawą wobec świata. Oprócz talentu z pewnością łączy ich niepowtarzalna pasja, nietuzinkowe podejście do świata, ludzi i jedzenia, ale także energia oraz wytrwałość. Słuchając ich, nie da rady – sami pragniemy stworzyć coś wielkiego, o czym ludzie będą mówić. A przynajmniej ugotować coś bardziej ambitnego niż tosty z serem czy makaron.

Uliczne jedzenie – gastroturystyka jeszcze nigdy nie była tak kusząca!

Seriale kulinarne – Uliczne jedzenie

Serial kulinarny Uliczne jedzenie to dzieło twórców Chef’s table. Mamy zatem podobny schemat narracyjny, w którym dowiadujemy się wszystkiego na temat danego kucharza. Oczywiście warstwa estetyczna, czyli zdjęcia i muzyka stoją na takim samym wysokim poziomie jak seria opisana powyżej. Tym razem nie widzimy pięknych lokali, urządzonych za setki tysięcy dolarów. To, co dostajemy to niezwykłe i inspirujące historie ludzi, którzy od lat gotują na ulicy. Mimo tego potrafią tworzyć cuda, których wartość doceniają najważniejsi – klienci. Do tej pory nakręcono tylko jeden sezon, opowiadający o straganach w Azji. Mam jednak szczerą nadzieję, że powstaną kolejne. Seriale kulinarne tego poziomu to prawdziwa rzadkość, dlatego trzymam kciuki za kontynuowanie pomysłu.

Cztery składniki – jeśli chcesz dowiedzieć się, co czyni Twoje danie pysznym.

Cztery odcinki, które opowiadają nam o tym, co jest najważniejsze w przypadku każdego pysznego dania. Samin Nosrat, która jest kucharką i narratorem serialu zwiedza świat w poszukiwaniu złotego środka. Okazuje się, że jest nim równowaga pomiędzy czterema elementami: temperaturą, tłuszczem, kwasowością oraz solą. Być może trudno w to uwierzyć, że seriale kulinarne mogą być adaptacjami, ale tak było w tym przypadku. Cztery składniki to telewizyjna wersja książki kucharskiej napisanej przez Nosrat. Pozycja obowiązkowa dla każdego, kto lubi gotować i zastanawia się, dlaczego czasami jego potrawa nie jest kompletna.

Wszystkie opisane seriale kulinarne dostępne są na Netflixie. A jaki Wy lubicie najbardziej?


Jakie wino wybrać? Praktyczny poradnik po sztuce sommelierskiej cz. 2

Białe szczepy

W poprzedniej części staraliśmy się wprowadzić Was w temat win, abyście odważyli się próbować nowych smaków. Dziś podpowiemy na jakie białe szczepy konkretnie warto zwrócić uwagę, a także opiszemy najpopularniejsze wina. Dzięki temu, gdy będziecie następnym razem w sklepie bądź restauracji, będziecie lepiej wiedzieli, jakie wino wybrać

Czym są taniny?

W tym i poprzednim tekście często pada to słowo. Inne określenie to garbniki. Są to związki chemiczne występujące w roślinach. Dla nas ma to znaczenie o tyle, że ich obecność wpływa na to, jak odczuwamy smak wina. Im ich więcej tym mamy wrażenie, że wino jest bardziej wytrawne, cierpkie. Czujemy je po przełknięciu trunku, na końcu języka. Występują głównie w winach czerwonych, a ich odpowiedni balans z kwasowością oraz słodyczą świadczy o klasie degustowanego trunku.

Chardonnay

Prawdopodobnie najpopularniejsze białe wino świata. Jest to wyjątkowo wdzięczna winorośl do uprawy – odporna na wiele chorób i trudne warunki. Chardonnay może smakować dwojako: jeśli nie było leżakowane w beczce, a jedyne w metalowych alembikach, będzie kruche, przyjemnie owocowe (z przewagą cytrusów i świeżych owoców tropikalnych), delikatne i rześkie. Takie wina najczęściej znajdziemy we Francji, często także we Włoszech. Dodatkową wskazówką może być rocznik – nie za stary!  Jeśli jednak natkniemy się na wina leżakowane w beczkach (zazwyczaj dębowych) nasze wrażenia mogą być zupełnie inne. Takie Chardonnay staje się wtedy cięższe, bardziej oleiste, pełniejsze. Te wina dobrze pasują do posiłków, pite saute mogą zmęczyć. Jeśli dopiero rozpoczynamy naszą przygodę z winem, może nas ono zrazić!

Jeśli nie wiecie jakie wino wybrać – Chardonnay świetnie sprawdzi się z owocami morza, rybami, sałatkami oraz  z serami. Jego “beczkowe” odmiany będą pasować także do drobiu czy grzybów.

Sauvignan Blanc

Kolejny niezwykle popularny szczep. Bardzo często jest mocno pachnący, wręcz “perfumowany”– charakterystyczna cecha dla win nowozelandzkich. Francuskie odmiany będą znacznie bardziej rześkie, będzie w nich  więcej “zielonych” akcentów: traw, ziół i kwiatów, mięty czy szparagów. Sauvignan często pija się młode, ale znoszą one starzenie całkiem dobrze, tracą wtedy na ostrej kwasowości i stają się bardziej zaokrąglone. Najczęściej występują “solo”, ale zdarzają się także połączenia z innymi szczepami. Jeśli zastanawiacie się jakie wino wybrać dla początkujących, to Sauvignon Blanc jest idealną opcją. Pasować będzie do owoców, dań z ryb i owoców morza, serów, sałatek oraz białego mięsa. Często poradzą sobie dobrze z ostrymi daniami, ale warto wybrać wtedy bardziej wyraziste propozycje.

Riesling

Według wielu najlepszy biały szczep świata. Uprawiany jest głównie w Niemczech, ale da się go znaleźć także w innych krajach. Te wina charakteryzują się silnym owocem – w zależności od rodzaju: od cytrusowych i bardziej świeżych, aż po cięższe, tropikalne. Z łatwością znajdziecie też tam nuty ziołowe. Starsze i dłużej leżakowane wina mogą charakteryzować się wręcz nutami nafty. Ponieważ Rieslingi świetnie się starzeją, ich smak i bukiet często są wręcz zachwycające i trudne do wychwycenia. Dla tego szczepu charakterystyczna jest też wysoka kwasowość, co w połączeniu z aromatami owocowymi daje nieporównywalną świeżość.

Pleśń na winogronach?

Owszem, zdarza się, że na winogronach pojawia się pleśń. Jeśli mamy do czynienia ze szlachetną pleśnią Botrytis cinerea, to jest to wielce pożądania sytuacja. Niektóre szczapy są szczególnie na nią podatne: muscat czy riesling. Dzięki niej wino zyskuje dodatkową głębię, skoncentrowane aromaty i pogłębioną słodycz.

Verdejo

Hiszpański szczep pochodzący z Ruedy. Wysoka kwasowość oraz mineralność, a także takie aromaty jak agrest, cytrusy czy zioła powodują, że jest to prawdopodobnie najświeższa, ale też często najbardziej “płaska” propozycja z dotychczasowych. Świetnie sprawdzi się przy tapasach, ale można je pić także bez jedzenia.

Pinot Grigio

Popularny w Polsce szczep. Bardzo często zdarza się, że można znaleźć dość tanie wina, które zawierają w sobie ten szczep. Chociaż jest to niezły wybór na ciepły wieczór to trzeba przyznać, że tylko wtedy, gdy  mamy ograniczony budżet, albo nie oczekujemy od wina nie wiadomo czego. Chociaż oczywiście można znaleźć bardzo interesujące (i drogie) wina z Pinot Grigio, to większość jest jednak dość prosta i mało złożona. Jeśli nie wiecie jakie wino wybrać to ten szczep  jest idealnym wyborem dla tych, którzy chcą spróbować win wytrawnych, ale się nie zrazić.

Chenin Blanc

Jego nowym domem, w którym sadzi się go najwięcej, jest RPA. Podobnie jak riesling charakteryzuje go duża plastyczność. W formie wytrawnej i bardziej kwasowej świetnie sprawdzi się nawet przy pikantniejszych potrawach. Słodkie odmiany idealnie połączą się z indykiem, wieprzowiną czy intensywnymi sosami na bazie śmietany. Dobra nowina dla wszystkich, którzy cenią sobie mocno ziołowe potrawy. Jeśli nie wiemy jakie wino wybrać do dań z dużą ilością ziół, to Chenin Blanc sprawdzi się naprawdę znakomicie!

Muscat

Jest to wino wyjątkowe. Najczęściej odnajdziecie je w wersji słodkiej, choć zdarzają się też wersje wytrawne. Dlaczego napisałam, że jest to wino wyjątkowe? Ponieważ żadne inne nie pachnie w ten sposób – oszałamiająco kwiatowo. Jaśmin, róża, geranium, wosk pszczeli, miód, kwiaty lipy…  A to wciąż nie wszystko! Każdy z pewnością wyczuje coś innego, ale te nuty zapachowe są dla niego typowe. W Polsce często znajdziemy Muscata na półkach w supermarketach, jest to dobry wybór dla tego, kto nie wie jakie wino wybrać, ale chciałby skosztować czegoś słodkiego, intensywnego i aromatycznego.

Co wybrać, jeśli mamy ochotę na białe wino, ale jednak nie do końca?

Nadchodzi lato i trzeba przyznać, że jest to doskonały moment, aby raczyć się białymi winami. Tylko od Was zależy jaki szczep czy kupaż wybierzecie. Jeśli dopiero zaczynacie swoją podróż, śmiało próbujcie tego, co podpowie Wam sommelier, albo co dobierzecie na podstawie powyższego tekstu. Na samym początku spróbujcie butelki za około 30 pln. Dzięki temu nie wydacie za dużo, ale jednak uniknięcie zawodu jest bardziej prawdopodobne. Oczywiście nie do końca prawdą jest, że im droższe wino, tym lepsze. Moim zdaniem ta zasada sprawdza się w przypadku francuskich win. Poza tym często za niewielkie pieniądze możemy odnaleźć coś naprawdę ciekawego. Poniżej przedstawiamy Wam kilka propozycji, jeśli chcecie czegoś białego, ale jednak nie do końca.

Prosecco

Absolutny król ostatnich lat. W restauracjach sprzedaje się jak szalony, szczególnie w lecie. Nic dziwnego – przyjemne, rześkie i lekkie sprawdza się doskonale jako aperitif. Pasuje także do różnorodnych koktajli i drinków. Pisałam już o nim wcześniej. Poza Prosecco, który jest produktem włoskim, możemy także sięgnąć po hiszpańską Cavę lub francuskie Cremant.

Vinho Verde

Czyli zielone wino, które pochodzi z Portugalii. Śmiało można powiedzieć, że to niemal lato zamknięte w butelce. Najważniejsze, o czym należy pamiętać w tym przypadku to temperatura serwowania – musi być ono możliwie jak najbardziej schłodzone. Śmiało można schować je nawet do zamrażarki. Jakie są inne zalety vinho verde? Jeśli nie wiemy jakie wino wybrać, a nasz budżet jest ograniczony, możemy postawić na portugalski produkt. Zazwyczaj bowiem cena tego wina jest niska.

Szampan

Czyli król wszystkich trunków. Czy naprawdę warto pić szampana? Czy wart jest on swojej ceny? Dajcie znać w komentarzach, czy chcielibyście poczytać więcej o tym niesamowitym alkoholu.

Ze względu na cenę, niewielu może sobie pozwolić na raczenie się tym wyjątkowym dziełem winifikacji. Trzeba jednak przyznać, że w ostatnich latach staje się on coraz bardziej dostępny. Jeśli czeka Was wyjątkowa okazja, a lubicie wino, warto odłożyć nieco środków na ciekawą butelkę. Nie dajcie się jednak zwieść modzie. To, że jakiś szampan jest popularny nie znaczy jeszcze, że jest najlepszy. Poczytajcie, sprawdźcie recenzje i zdecydujcie się na coś, co będzie pasowało do Waszej wyjątkowej okazji.



Najciekawsze miejsca w Polsce – co warto zobaczyć w naszym pięknym kraju?

Cudze chwalicie, swego nie znacie. Któż tego nie słyszał, choć raz w życiu! Czego by nie mówić o tym powiedzeniu, zawiera w sobie sporo prawdy. Jeżdżąc na wakacje za granicę często zapominamy, bądź nie zdajemy sobie sprawy z tego, co czeka „tuż za miedzą”. A nasz kraj jest naprawdę warty tego, żeby lepiej go poznać. Jakie są najciekawsze miejsca w Polsce? Jest ich całkiem sporo, my przedstawiamy nasze ulubione!

Holiday in Poland – najciekawsze miejsca w Polsce na wakacje

Warszawa

Zaskoczeni? A jednak! Ilu z nas było w stolicy? Zapewne bardzo wielu. Ale ilu z nas naprawdę “przeżyło” tę wycieczkę? Czy rozejrzeliśmy się dookoła, pozwoliliśmy sobie na chwilę zastanowienia, aby stanąć i poczuć atmosferę największego polskiego miasta? Większość z nas odwiedza Warszawę tylko dlatego, że ma w niej coś do załatwienia – biznes, koncert, spotkanie z rodziną czy znajomymi…  A jednak Starówka, Krakowskie Przedmieście, Łazienki, bulwary nad Wisłą czy liczne muzea to z pewnością prawdziwe perły wśród zabytków i atrakcji turystycznych. Warto wybrać się do Warszawy nie tylko w lecie, ale także w okresie Bożego Narodzenia – iluminacje ustawione w stolicy należą do najpiękniejszych w Polsce.

Parki Narodowe

Nieważne, który wybierzecie. Zacznijcie od tego, który jest najbliżej Waszego miejsca zamieszkania. Odpoczynek na łonie natury, i to w jej najdzikszej postaci, sprawi, że odetchniemy pełniejszą piersią. Wszyscy jesteśmy zabiegani, nie mamy na nic czasu. Chwila spędzona wśród drzew, kwiatów, krzewów i zwierząt pozwoli nam odpłynąć, odprężyć się i zrelaksować. Oczy odpoczną od monitora (badania wykazują, że roślinna zieleń wpływa niezwykle dobrze na nasze oczy), a myśli od spraw związanych z biurem czy szkołą. Nasz organizm też nam podziękuje za dawkę świeżego powietrza. Jeśli mamy dzieci – w Parku możemy nauczyć ich wiele o przyrodzie i szanowaniu natury.

Pałac w Mosznej

Oto prawdziwy pałac godny każdej królewny i króla! Posiadłość jak z bajki liczy sobie 99 wież oraz 365 pokojów. Jej początki sięgają aż XVII wieku. Stanowi przykład jednego z najlepiej zachowanych zabytków. Poza zwiedzaniem można tam również nocować, zjeść pyszny obiad oraz zażyć pielęgnacji w SPA. Znajduje się w województwie opolskim. Warto zwiedzić ten cudowny zabytek, pospacerować po parku i poczuć się jak prawdziwy arystokrata. Jest to z pewnością jedno z najciekawszych miejsc w Polsce.

Pałac w Mosznej.
Zdjęcie jest własnością prywatną, latac.pl nie posiada do niego praw.

Zamek w Malborku

Jedno z najpopularniejszych destynacji dla wycieczek szkolnych. Nasza lista „najciekawsze miejsca w Polsce” nie byłaby bez niego kompletna. Jego historia sięga XIII wieku. Składa się z zamku wysokiego, średniego oraz niskiego (przedzamcza) – stanowi także jeden z najbardziej spektakularnych przykładów architektury średniowiecznej w Polsce. W 1997 roku został wpisany na listę UNESCO. Dla każdego miłośnika średniowiecza, fantastyki czy historii to absolutny must-see!

Mazury

Muszę przyznać, że piękno tego regionu Polski odkryłam dopiero niedawno. Ze względu na swą popularność wśród turystów bywa tam dość tłoczno. Nie da się jednak ukryć, że jest to w pełni zasłużona sława. Zresztą, dla każdego, kto szuka spokoju i ciszy znajdzie się coś miłego. Wystarczy unikać największych miast i najbardziej popularnych destynacji. Odrobina wysiłku może się opłacić! My znaleźliśmy nasze ulubione miejsce w zeszłe wakacje, ale nie możemy zdradzić adresu tej oazy ciszy i spokoju 😉 Zachęcamy Was do poszukiwań na własną rękę! Najciekawsze miejsca w Polsce znajdują się bliżej niż myślicie, czasami wystarczy po prostu odrobina wysiłku.

Góry

Dlaczego nie wskazujemy Wam konkretnego miejsca? Ponieważ nasze góry są niezwykle różnorodne i z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie. Bieszczady przypadną do gustu tym, którzy przedkładają dziką przyrodę ponad luksusy i ekskluzywne SPA. Dla tych drugich też znajdą się propozycje, chociażby w Tatrach. Jeśli pragniecie ciszy, wybierzcie niewielką miejscowość, z dala od turystycznych szlaków. Wykupcie nocleg w skromnym domku i spacerujcie jak najwięcej! Chcecie odpocząć wygodnie i z klasą? W naszych górach znajduje się wiele hoteli oferujących najwyższy standard.

Za bardzo nie pomogliście…

Nie stworzyliśmy tego poradnika po to, by podawać Wam gotowy przepis. Przynajmniej nie do końca. Najciekawsze miejsca w Polsce czekają na odkrycie przez Was. Zapewniamy, że w każdym województwie kryją się prawdziwe perełki. Zależnie od tego jaki region wybierzecie, najciekawsze miejsca w Polsce są gdzieś tam, całkiem blisko Was…

Jakie wino wybrać? Praktyczny poradnik po sztuce sommelierskiej. cz.1

Wino to trunek, który od wieków święci triumfy na stołach dookoła świata. Chociaż w Polsce moda na te trunki jest w miarę stabilna, to trzeba przyznać, że dopiero ostatnie 10-20 lat przyniosło nam prawdziwą rewolucję. Musimy Was ostrzec – ten post jest pisany z perspektywy osoby, która do tego alkoholu pała uczuciem silnym, ale łączy się to w tym przypadku także z nieco “snobistycznym” podejściem. Dlatego, jeśli uważacie, że jedynym prawdziwym winem jest Carlo Rossi, to przestańcie czytać. Jeśli jednak chcecie dowiedzieć się czegoś więcej o szczepach, historii oraz doborze do potraw (tzw. pairing) to czytajcie śmiało dalej! Mamy nadzieję, że wraz z końcem tego artykułu będziecie doskonale wiedzieć, jakie wino wybrać.

Historia

Wino to napój alkoholowy, który powstaje na skutek fermentacji moszczu winogron. Jego początki sięgają czasów prehistorycznych. Starożytna Babilonia, Egipt, Grecja i Rzym: mieszkańcy tych krajów doskonale znali “napój bogów”. W grobowcach faraonów znajdowano gliniane dzbany pełne (niestety nie nadającego się już do spożycia) trunku. Każdy kolejny wiek przynosił nowe rozwiązania. Jednak kluczowym okazał się wiek XVII. Dlaczego? Nie tylko ze względu na nowości w zakresie upraw, czy filtracji. Przede wszystkim za sprawą szkła. Techniki, które opatentowano w tym czasie sprawiły, że wino mogło opuścić beczkę. Wcześniej używano jedynie skórzanych bukłaków lub glinianych dzbanów. Ale tylko wtedy, gdy napój miał wylądować na stole. Przechowywany zaś był w drewnianych beczkach. Dzięki szklanym butelkom uzyskał zaś wolność i stał się pełnoprawnym napojem bogów. Wkrótce przestało być zwykłą “popitką” do obiadu, a ludzie na całym świecie zaczęli się zastanawiać – jakie wino wybrać?

Warunki uprawy winorośli

Wpływ na winorośl ma kilka czynników. Pierwszym z nich jest gleba. Winorośl ma tę zaletę, że nie potrzeby żyznej ziemi. Wręcz przeciwnie, często lepiej służy jej taki rodzaj gleby, który będzie ubogi w minerały, ale za to będzie przepuszczalna, z łatwym dostępem do wody. Czy potrzebna jest im zatem duża ilość wody? Też nie! Wszak ta roślina świetnie radzi sobie w suchych klimatach Australii, RPA, Chile czy centralnej Hiszpanii.

Kolejnymi czynnikami są wiatr, temperatura, nasłonecznienie oraz nachylenie terenu. To wszystko ma wpływ na to, co odnajdziemy, po odkorkowaniu butelki i wlaniu zawartości do kieliszka.

Wszystkie kolory wina

Jakie znacie kolory naszego ulubionego trunku? Z pewnością każdy odpowie, że białe i czerwone, zaś wielu doda do tego zestawu także różowe. Czy jednak wiecie  jaki związek ma barwa grona oraz gotowego produktu? Już tłumaczymy!

Każde winogrono jest w środku białe. To, co je odróżnia, to kolor szypułki, czyli skórki. Może ona być bardzo jasna, niemal przezroczysta, bardziej zielona, wpadająca w żółty, czerwona, fioletowa, a nawet wręcz czarna. I to właśnie od koloru skórki zależy kolor wina. Czy zatem z jasnego powstaje białe, a z ciemnego czerwone? W większości przypadków – tak.

Ale nie zawsze! Istnieją przypadki, gdy białe wino ma w swoim składzie ciemne grono. Przykładem jest szampan, w którego skład wchodzi pinot noir. Dlaczego zatem możemy cieszyć się pięknym, słomkowym kolorem ze złotymi refleksami? Zapomnieliśmy o najważniejszym – czasie maceracji. Maceracją nazywamy czas, w którym sok winogron ma kontakt ze skórką. Dzięki temu uzyskujemy odpowiednią barwę. Jeśli maceracja nie trwa długo – wino będzie odpowiednio jasne. Dlatego właśnie, pomimo wykorzystywania ciemnych skórek, możemy otrzymać białe wino. Wszystko zależy od wiedzy winiarzy, Wielu z nas wybiera wina właśnie pod względem koloru.

Kolor ma znaczenie – winiarskie wskazówki

Szczepy

Cóż to takiego? Chociaż brzmi tajemniczo, z pewnością każdy z Was się z nimi spotkał. Chardonnay, Malbec, Cabernet – to tylko niektóre z nich. Szczep to zatem rodzaj winorośli, gatunek, który charakteryzuje się konkretnymi cechami, smakiem, zapachem, kolorem. Wiele szczepów rośnie nie tylko w różnych regionach czy krajach, ale także na zupełnie innych kontynentach. Europejski Cabernet Sauvignon będzie wprawdzie różnił się od swego kuzyna z Chile, ale możemy spokojnie uznać, że najważniejsze dla niego cechy zachowa. Dlatego jeśli już odnajdziemy swój ulubiony szczep, zaczniemy orientować się w subtelnych różnicach, na jakie ma wpływ kraj, długość leżakowania czy wiek, odpowiedź na pytanie jakie wino wybrać z pewnością będzie dużo prostsza.

Pharrell Williams x Camila Cabello – Sangria Wine

Wino białe

Uwielbiane głównie przez kobiety. Nie oznacza to oczywiście, że jest “babskim” napojem. Zdecydowanie sprzeciwiamy się takiej kategoryzacji. Każdy powinien pić, to co mu smakuje. Nie wstydzić się tego. Ale też nie narzucać swych gustów innym.

Wracając do wina – białe wino może powstać zarówno z jasnych jak i ciemnych gron. W zależności od szczepu, wieku winorośli, długości leżakowania (istotny jest także rodzaj drewna beczki oraz to, czy wcześniej była używana, np. do przechowywania koniaku czy whiskey), roku zbiorów, temperatury, klimatu… oraz wielu innych czynników, uzyskamy  odpowiedni efekt.

Dla większości z nas wino białe kojarzy się z delikatnością i subtelnością. Jest to prawdą w wielu przypadkach. Jednak nie zawsze! Jeśli wybierzemy to, które spędziło dużo czasu w beczce, pochodzi z sędziwych winorośli – możemy mocno się zdziwić! Takie wino będzie bardzo oleiste, pachniało będzie jak grzanka z palonym masłem, a smakowało intensywnie. Często chardonnay może się okazać właśnie takim winem. Jak zatem nie natrafić na tego typu wino, które odpowiadać będzie zdecydowanie węższemu gronu? Sprawdźmy rocznik – jeśli mamy rok 2019, a na butelce widnieje 2018 lub 2017 możemy spróbować. Starsze roczniki będę zdecydowanie mocniej zbudowane.

Jeśli dopiero rozpoczynamy swoją przygodę z winem – warto zacząć właśnie od białego.

Wino czerwone


Bogactwo aromatów i smaków sprawia, że ten trunek można pokochać lub znienawidzić. Uwaga, słodkie czerwone wina, ogólnodostępne na półkach wszelkich sklepów, zazwyczaj niewiele mają wspólnego z prawdziwym, słodkim winem.

Musimy zrozumieć, że słodycz jest uzyskiwana w produkcji wina dzięki dłuższym procesom. Dłużej = drożej. Dlatego widząc słodkie wino za 10 złotych możemy być pewni, że cukier w nim zawarty jest sztucznym dodatkiem. A samo wino to prędzej zlewki i odpady po lepszych butelkach, a nie szlachetne szczepy.

Ale jeśli takie wino Wam smakuje – pijcie je, na zdrowie! 🙂 Jednak spróbujcie z czasem czegoś nowego, wytrawnego. Wielość opcji, które na Was oczekują z pewnością zawróci Wam w głowie. Zupełnie jak zawartość niejednej butelki!
h

Wytrawność

Jedna z najważniejszych cech, na jakie zwracamy uwagę przy wyborze wina. Klasycznie mamy do czynienia z winami:

  • wytrawnym
  • półwytrawnym
  • półsłodkim
  • słodkim

Wpływ na to, jaki smak będzie miało wino według nas mają: ilość tanin (garbników), kwasowość, zawartość cukru, ilość pektyn.

Jeśli kelner lub sommelier poinformuje Was, że dane wino jest taniczne, oznacza to, że będzie to silniej wytrawne wino. Mocno taniczne wina, takie jak np. Cabernety z Nowego Świata (Ameryka Południowa) charakteryzują się niskim poziomem cukru, często zaś wysoką kwasowością. Dlatego miłośnicy Kadarki mogą nie być zadowoleni z takich win. Jeśli nie pijemy go często, zrozumiałym jest, że nie wiemy jakie wino wybrać. Próbujmy powoli, od delikatniejszych do mocniejszych, a wtedy się nie zrazimy.

Informacji o ilości garbników czy cukru, kwasowości należy szukać na etykiecie bądź kontretykiecie. Niestety, nie każdy kraj ma przejrzyste zasady opisu wina. Dodatkowym problemem może być błędne tłumaczenie lub jego brak. Jeśli pogubimy się w czasie odszyfrowywania informacji zawartych na butelce – możemy skorzystać z różnych aplikacji, chociażby takich jak popularne Vivino. Dzięki temu pomożemy sobie w wyborze wina. Poza tym słuchajmy naszych znajomych – często prosty język oddaje lepiej cechy wina, niż skomplikowane nazewnictwo i kategoryzacje używane przez sommelierów.

Pairing

Jest to proces doboru wina do potrawy. Wbrew pierwszemu wrażeniu, może się okazać, że jedne wina mogą zniszczyć nam posiłek, a inne polepszyć doznania. Ogólną zasadą jest wybieranie białego wina do ryb, owoców morza, sałatek i drobiu. Czerwone polecamy zaś do wołowiny, wieprzowiny i jagnięciny. Jednak czy ta zasada zawsze się sprawdzi?

Niekoniecznie. Owoce morza przygotowane na ostro można będzie popić czerwonym winem, w zależności od efektu jaki chcemy uzyskać. Delikatne, owocowe wino może zniknąć przy wyrazistych potrawach. Ale już starsze, charakteryzujące się mocną budową, w którym odnajdziemy aromaty drewna, tytoniu czy wręcz metaliczne – takie może wspomóc danie w budowaniu niezapomnianego wrażenia. Podobieństwo albo kontrast – to najpopularniejsze zasady. A jeśli szukacie konkretnej podpowiedzi, możecie użyć narzędzia od Into Wine.


TIP: Jeśli nie wiesz jakie wino wybrać, dobieraj je pod względem wspólnego pochodzenia z potrawą. Wino z Toskanii dla jedzenia włoskiego, Cabernet Sauvignon z Marlborough przy nowozelandzkiej jagnięcinie itp.

Kwasowość pomoże uporać się z tłustym jedzeniem. Dobrym pomysłem będzie też łączenie na zasadzie “jakości”. Do tostów z serem możemy podać młode, delikatne wino białe z niższej półki cenowej. Zaś do degustacji ostrych serów francuskich dobrze sprawdzi się dojrzałe, pełne czerwone wino. Wybór idealnego wina nigdy nie jest prosty. Im więcej próbujemy, pytamy, czytamy – tym będzie nam łatwiej.

Jakie wino wybrać?

To jakie wino wybrać do danej potrawy często oparte jest na znajomości smaków, zapachów. Jeśli sami nie potrafimy rozpocząć takiej podróży, zaufajmy profesjonalistom.

Wybierzmy się do dobrej restauracji, porozmawiajmy z kelnerami i sommelierem. Nie bójmy się próbować, testować, degustować. Jeśli nie mamy pojęcia jakie wino wybrać, nie bójmy się pytać. Kto pyta nie błądzi. Tylko ten, który udaje znawcę może się przeliczyć.

Pamiętajmy o tym, żeby cieszyć się wspólny posiłkami oraz degustacją nowych smaków. Jedzmy w gronie najbliższych – przyjaciół, rodziny, ukochanej osoby. Badania dowiodły, że posiłki spożywane w towarzystwie bliskich nam osób wpływają pozytywnie na nasze zdrowie oraz na związki.

Jeśli pragniecie dowiedzieć się więcej o konkretnych szczepach, bądźcie czujni – już wkrótce nowy wpis! Dajcie znać w komentarzach, czy podobają się Wam nasze kulinarne wpisy! 

Sprawdźcie pozostałe wpisy! Jeśli interesujecie się gastronomią zapraszamy do lektury „Co zjeść we Włoszech”.

Najlepsze miejsce na majówkę? Nie wiesz dokąd się wybrać? Oto 10 naszych propozycji.

Majówka tuż tuż. Niektórzy mają plany już od dawna. Inni, jako lekkoduchy, planują wszystko na ostatnią chwilę. Niezależnie od tego, do której grupy należycie, mamy dla Was 10 propozycji, które mogą ułatwić Wam podjęcie decyzji. Wierzymy, że każdy znajdzie dzięki nam najlepsze miejsce na majówkę. A jeśli doczytacie do końca, czeka Was niewielki bonus!

1. Grecja

Czyli jedna z najbardziej znanych i lubianych destynacji, wybieranych przez Polaków. Od lat cieszy się popularnością. Rzeczywiście, trzeba przyznać, że zakątki półwyspu peloponeskiego oraz otaczających go wysp potrafią zaczarować nie jednego. Osobiście miałam okazję pojechać do Grecji rok temu. Byłam raczej sceptyczna, co do wyjazdu. Na szczęście jednak byłam zaskoczona. I to zdecydowanie na plus!

Okazało się, że Grecja jest przepiękna, posiada niepowtarzalny urok i atmosferę. To, co najbardziej mnie ujęło, to podejście miejscowych. Chociaż oczywiście nie ma się co oszukiwać – będziemy traktowani jak chodzące portfele wszędzie tam, gdzie żyje się z turystyki, to jednak Grecy podchodzą do wszystkiego z niesamowitym luzem. Dodatkowo trzeba przyznać, że mówią po angielsku lepiej, niż inni “Południowcy”, dlatego bardzo łatwo się z nimi dogadać!

2. Portugalia

Kraj ten zyskuje popularność z roku na rok. Niestety bilety często bywają droższe niż w przypadku innych destynacji. Mimo to, naprawdę warto przemyśleć ten wyjazd. Portugalia posiada wszystko, czego można oczekiwać od wymarzonych wakacji: ciepło, szerokie plaże, góry, imponujące zabytki, pyszne jedzenie, tanie wino i ocean. Ten niewielki kraj ma naprawdę wiele do zaoferowania. Portugalczycy są niezwykle mili i gościnni, a ceny należą do wyjątkowo przystępnych. Będąc na miejscu polecamy zjeść Pasteis de Belem – czyli ciastka z cynamonem. Nie zaszkodzi też wypić do tego kieliszka vinho verde, czyli delikatnego wina, charakteryzującego się świeżym smakiem i delikatnie ziołowym zapachem.

3. Budapeszt

O stolicy Węgier już pisaliśmy. Od kilku lat popularność tego miasta wśród Polaków rośnie. Bardzo nas to cieszy, ponieważ jest to miasto naprawdę godne polecenia. Przepiękne zabytki, bogato zdobione kamienice, dumny Dunaj, pyszne jedzenie – to wszystko i wiele więcej sprawia, że o Budapeszcie można by powiedzieć, że to najlepsze miejsce na majówkę. Dodatkowo lot na miejsce nie trwa długo, a często da się znaleźć bilety za bardzo przystępne pieniądze!

Węgry od lat słyną z tego, że bardzo lubią nas, Polaków. Rzeczywiście, przebywając u naszych przyjaciół nie sposób odczuwać sympatii. Kilka zdań zamienionych z przypadkowo poznanym człowiekiem może zamienić się w ciekawą znajomość, a przynajmniej długą i interesującą rozmowę. Jadąc do Budapesztu nie bójmy się rozmawiać z miejscowymi – z pewnością będzie to dla nas miłe i pouczające doświadczenie.

4. Londyn

Czyli klasyka klasyki. Chociaż wielu z nas już miało okazję odwiedzić siedzibę Elżbiety II, często nadal traktujemy Londyn jako zło konieczne. Rzeczywiście, jest jeden podstawowy minus takiej wycieczki – musimy przygotować się na dość wysokie ceny. Mimo tego, naprawdę warto zwiedzić stolicę Anglii i zobaczyć na własne oczy dlaczego jest to jedno z najważniejszych i najmodniejszych miejsc na świecie. Będąc na miejscu warto zadbać o dwie sprawy: po pierwsze zabytki i muzea. Londyn może się pochwalić jednymi z najlepszych zbiorów sztuki na świecie. Dla każdego pasjonata malarstwa czy rzeźby będzie to nie lada gratka. Jeśli nie interesują nas obrazy zawsze możemy wybrać inne muzeum, np. Nauki, Wojny czy Historii Naturalnej. Poza zabytkami i muzeami, warto odwiedzić liczne bary i restauracje, z których słynie miasto.

5. Kijów

Czyli absolutny hit ostatnich miesięcy. Dzięki tanim lotom i wyjątkowo przystępnym cenom na miejscu, stolica Ukrainy stała się już jakiś czas temu jedną z najmodniejszych destynacji. I musimy przyznać, że tytuł “najlepsze miejsce na majówkę” jest w tym przypadku jak najbardziej zasłużone. Przepiękne miasto, pełne zachwycających zabytków, pyszna kuchnia, mili miejscowi – to wciąż nie wszystko! Na miłośników mocniejszych wrażeń czeka chociażby wycieczka do Czarnobyla! Niewiele miast może się pochwalić takimi rozrywkami! Fani post-apo będą z pewnością zachwyceni. Dla romantyków zaś mamy inną propozycję: niedaleko Kijowa znajduje się słynny Tunel Miłości.

6. Wenecja

O tym dlaczego warto odwiedzić Włochy, już pisaliśmy. Wenecja stanowi idealny przykład na to, że z łatwością można się zakochać w miejscu, z którego pochodzi nasza ukochana pizza. Samo miasto położone jest na 118 wyspach, połączonych ponad 400 mostami. Najsłynniejszymi z nich są Most Westchnień oraz Rialto. Tłumy turystów mogą odstraszyć, ale my byliśmy i zachęcamy: naprawdę warto!

Wenecja zachwyca oczywiście przede wszystkim kanałami oraz wąskimi uliczkami (często naprawdę wąskimi!), które bywają niezwykle urokliwe. Choć podróż gondolą to dość droga sprawa, to dla każdego romantyka stanowi z pewnością spełnienie marzeń. Rzeczywiście, podróż nią, w czasie ciepłego wieczora, o zachodzie słońca, to rzecz niepowtarzalna. Jeśli zmęczą nas tłumy spacerujące po centrum, w pobliżu Placu św. Marka, warto oddalić się w mniej zatłoczone rejony. Szczególnie urokliwymi wyspami są Murano i Burano. Domy o jaskrawo kolorowych elewacjach są prawdziwym hitem Instagrama!


7. Amsterdam

Czyli jedno z najbardziej wyluzowanych miejsc na świecie. Amsterdam warto odwiedzić o każdej porze roku, ale wiosna wyjątkowo pochlebia temu miastu. Stolica Holandii, poza kanałami, może się pochwalić zielenią: wszędzie rosną drzewa, krzewy i kwiaty. Chociaż mogłoby się wydawać, że trudno o to w takim miejscu, Holendrom się to udało. Mimo przebywania w ścisłym centrum, mamy szansę usiąść na ławce nad kanałem i odprężyć się wśród zieleni. To, co nas szczególnie uwiodło w tym miejscu, to wszechobecny luz. Holnedrzy należą podobno do jednych z najszczęśliwyszych ludzi na świecie – w Amsterdamie zdecydowanie to widać. Gdy odwiedzaliśmy to miejsce, zdarzyło się nam niemal wejść do domu jednej z rodzin! Urządzali oni spotkanie w gronie znajomych, ale przy otwartych drzwiach i oknach. Pomyliliśmy zatem prywatny dom z restauracją! Na szczęście jedyną reakcją był śmiech.

Amsterdam to zdecydowanie najlepsze miejsce na majówkę!

8. Izrael

Czyli prawdopodobnie najbardziej egzotyczne miejsce na tej liście. Z Polski dolecimy na miejsce np. Ryanairem. Szczególną popularnością cieszą się Tel Awiw oraz Jerozolima. Mówi się, że Jerozolima to miejsce kontemplacji, podziwiania zabytków i poznawania kultur. Tel Awiw jest zaś odpowiedni dla tych, którzy oczekują zabawy i odetchnięcia, ale w bardziej rozrywkowej formie. Nie da się jednak ukryć, że bez względu na to, jakie miasto wybierzemy, możemy liczyć na niezapomniane wrażenia. Szczególnie polecamy Izrael osobom, dla których ważna jest gastronomia. Podobno karmią tam tak, jak nigdzie indziej.

Wycieczka do Izraela spodoba się także tym, którzy kochają słońce, upały i morze. Ponieważ w maju temperatury oscylują wokół 30 stopni, musimy być gotowi na to, że raczej nie zmarzniemy.

9. Gruzja

Nie mogło zabraknąć jej na liście! Wszyscy, którzy byli, zgadzają się, co do dwóch rzeczy: zachwycające widoki oraz gościnność, o jaką trudno gdziekolwiek indziej. To prawda, wybierając się do Gruzji, możemy być pewni, że z głodu nie umrzemy. Gdy ktoś zaprosi nas na posiłek, musimy być jednak gotowi na prawdziwą biesiadę. Z pewnością nie wyjdziemy głodni. Ani trzeżwi. Nie wykorzystujmy jednak ich gościnności, albo starajmy się odwdzięczyć.

Gruzja to jednak nie tylko jedzenie i przesympatyczni mieszkańcy. To także widoki, które zapadają w pamięć na zawsze. Pamiętajmy jednak o tym, że stan dróg potrafi być w tym kraju naprawdę zły. Nawet niedaleka podróż może być wyjątkowo czasochłonna.

Najpiękniejsze miejsca w Gruzji wg Busem przez świat

10. Wiedeń

Stolica Austrii to miejsce niezwykłe. Eleganckie i klasyczne, kryje w sobie wiele niespodzianek. Osobiście najbardziej podoba się nam porządek i przepiękna architektura. Na każdym zrobią wrażenie Katedra św. Szczepana, Pałac księżniczki Sissi, budynek Parlamentu czy Ratusz. Niestety, musimy się przygotować na to, że Wiedeń, choć znajduje się na naszej liście „najlepsze miejsce na majówkę” nie bez powodu, to jednak jest drogi. Dlatego proponujemy go tym z Was, którzy mają nieco większe możliwości finansowe. Dla każdej fanki mody, Wiedeń może stanowić prawdziwy raj. Całe centrum obsypane jest luksusowymi butikami i hotelami, które wręcz ociekają bogactwem. Mimo swego klasycznego uroku, jest to także miejsce niezwykle nowoczesne i intensywne.

Bonus

Wszystkie nasze propozycje łączą się mimo wszystko z tym, że należy przeznaczyć na wyjazd jakieś oszczędności. Jeśli akurat nie dysponujecie wolnymi środkami, albo zbieracie na inny wyjazd, mamy dla Was propozycję. Rozejrzyjcie się wokół – z pewnością przekonacie się, że niedaleko Waszego miejsca zamieszkania jest wiele ciekawych miejsc! Góry, morze, jeziora, parki narodowe lub krajobrazowe: Polska jest pięknym krajem, który oferuje bardzo wiele. Jeśli dopisze nam pogoda, nie musimy się w ogóle martwić tym, że nie będziemy mieli, co robić. Wystarczy spakować prowiant, wybrać środek transportu oraz destynację i… po prostu ruszyć się za próg!

Nawet najdalszą podróż zaczyna się od pierwszego kroku
Lao Tze

Co zjeść we Włoszech?

Zastanawiacie się nad wyjazdem do Włoch? Jeśli macie wątpliwości możecie przeczytać nasz wcześniejszy artykuł. Jeśli jednak już jesteście gotowi do drogi, macie wybrane hotele, muzea oraz wszystko to, co chcecie zwiedzić i zobaczyć – czas zastanowić się nad tym, co jest najbardziej istotne. Czyli: co zjeść we Włoszech?

Byliśmy i wiemy – wybór jest trudny, opcji wiele, kuszące zapachy, kolory… Chociaż włoska kuchnia jest jedną z najbardziej popularnych w Polsce, często traktuje się ją po macoszemu. Na szczęście od kilku lat trwa trend, aby pokazać Polakom, że Włochy to nie tylko spaghetti bolognese czy pizza na tłustym cieście. I całe szczęście! Wszak jest to kraj z bardzo długą tradycją kulinarną. Jeszcze do niedawna nie stanowił jednolitego państwa, a zlepek różnych regionów, często mocno indywidualnych, wręcz rywalizujących między sobą. Jedną z ich broni była kuchnia. Chociaż najbardziej popularne dania to pizza i makarony, to warto pamiętać o całym bogactwie i możliwościach Półwyspu Apenińskiego.

Zatem co warto zjeść we Włoszech? Przedstawiamy kilka naszych ulubionych potraw oraz… napojów. Wszystkie te propozycje przedstawimy wraz ze zdjęciami, aby zachęcić Was jeszcze bardziej oraz podpowiemy kilka tipów, które warto stosować przy okazji swojej wyprawy do ojczyzny Leonarda da Vinci.

Królowa jest tylko jedna – pizza

Czyli absolutny klasyk. Wszyscy znają, większość kocha. To jednak, o czym warto pamiętać, to że nasze wyobrażenie pizzy od wyobrażenia Włocha może się znacznie różnić. Po pierwsze Włosi nie używają sosów do pizzy. Nie, ani ketchup, ani czosnkowy. Jedyną możliwością, którą dopuszczają, a wręcz cenią i kochają, to dodatek odpowiednio przyprawionej oliwy. Ten produkt eksportowy Włoch (poza winem) numer jeden to podstawa kuchni, absolutny must-have każdego domostwa. Z dodatkiem ziół, czosnku lub papryki – nieważne, byle była najwyższej jakości i z okolicznych upraw.

To jak jemy pizzę i z jakimi dodatkami jest równie ważne. Jeśli jedziemy do Neapolu, zapewne usłyszymy, że tylko tam zjemy prawdziwą pizzę. Jest to wszak miejsce jej narodzin. Co ważne – różne regiony Włoch mają inne metody jedzenia pizzy. W Neapolu kroi się ją na 4 kawałki, po czym każdy zjada rękoma. W innych regionach je się pizzę nożem i widelcem, a w niektórych wręcz bierze cały placek, zwija i zaczyna gryźć!

Nie przejmujcie się jednak. Nieważne jak będziecie ją jeść. Najważniejsze, żebyście nie chcieli dołożyć do niej ananasa.

Lody, czyli włoski majstersztyk

Czyli mój absolutny faworyt i “danie” które jem przynajmniej raz dziennie. Znane w Polsce “włoskie” lody, to nie do końca to, co znajdziecie we Włoszech. Nie będą to żadne świderki, wypływające z maszyny do wafelka. O nie, czeka Was coś dużo piękniejszego. Włoskie lody to nakładane łopatką cuda wprost do chrupiących rożków. Porcje są zazwyczaj spore, a wybór potrafi oszołomić. Nie liczcie na angielskie tłumaczenia. Większość lodziarni ma opisy jedynie po włosku. Na szczęście część słów jest podobna do polskich. A nawet jeśli nie rozumiemy nawet słowa  – zaufajmy instynktom i postawmy na ten smak, który podoba nam się najbardziej… wizualnie. Wszak je się oczami!

Jeśli chodzi o nasze rekomendacje: koniecznie postawcie na takie lodziarnie, które znajdują się dalej od najpopularniejszych szlaków turystycznych, a przed wejściem kręcą się miejscowi. Najlepiej, jeśli zauważycie, że przynoszą oni swoje prywatne opakowania, aby sprzedawcy spakowali im ulubione smaki do domu. To będzie oznaczało, że trafiliście do dobrego miejsca. Oto, co warto zjeść we Włoszech!

Dobrą alternatywą dla lodów, szczególnie dla tych, którzy nie przepadają na słodkim, będzie granita. Czyli deser lodowy w postaci zmiksowanego soku owocowego i lodu. Uzyskujemy wtedy najbardziej orzeźwiający i cudnie chłodzący przysmak, jaki wymyślono kiedykolwiek. Mówi się, że Włosi dzielą się na tych, którzy rano jedzą granitę cytrynową albo tych, którzy wolą pistacjową. Nie ważne jaki smak Wy wybierzecie, możecie być pewni, że nie będziecie żałować.

Pasta, pasta, pasta…

Ponieważ jest ich tyle rodzajów, co Włochów, nie będziemy się rozpisywać tutaj za bardzo. Możemy jednak podpowiedzieć Wam jedno – tak jak w przypadku pizzy, tutaj też warto postawić na prostotę. Zasada “im mniej tym lepiej” sprawdzi się zapewne i w tym przypadku. Jeśli zdecydujecie się na makaron, możecie też wziąć pod uwagę lokalność produktów. Oliwa, zioła, mozzarella, parmezan, owoce morza, cielęcina – to smaki, w które Włosi umieją jak nikt inny.

Najświeżej – ryby i owoce morza

Czyli coś dla tych, którzy lubią zaszaleć. Tego typu dania nie należą do najtańszych. Ale będąc we Włoszech naprawdę warto spróbować takich specjałów. Świeża dorada, zapiekana z cytrusami, świeżym tymiankiem, bazylią i czosnkiem z pewnością skradnie serce każdego smakosza. Krewetki, mule, ośmiornica… To wszystko składniki, z których dobry kucharz potrafi wyczarować cuda. A dlaczego warto wydać nieco więcej (pamiętajcie o coperto oraz serwisie!) na tego typu kolację? W Polsce też można coś takiego zjeść… Ale nie z tak świeżych składników! Obiecuję, smak ryby złowionej przed chwilą, a mrożonej to dwie zupełnie różne bajki. Ustawcie budżet tak, żeby choć raz w czasie wyjazdu uraczyć się takimi przysmakami.

Czy Włosi nie jedzą mięsa?

Nie sądźcie, że Włosi nie potrafią przygotowywać mięsa! O nie, oni są prawdziwymi mistrzami także w tym względzie. To, co pokochali, to przede wszystkim cielęcina. Pisałam już wcześniej np. o carpaccio, czy vitello tonnato. Poza tymi przysmakami warto spróbować giczy (czyli popularnej ossobuco), breasaoli czy szynki parmeńskiej. Moim osobisty ulubieńcem jest saltimbocca. Czyli cielęcina, cienko rozbita, zawinięta w szaynkę parmeńską, smażona na maśle, z dodatkiem białego wina i szałwi. Smak oraz zapach są niezapomniane.

Idealne na każdą okazję… Wino

Nie można o nim zapomnieć. Włosi pijają je niemal do każdego posiłku. Ilość szczepów, odmian, smaków, zapachów jest oszałamiająca. Na szczęście włoskie wina nie są aż tak “wymagające” jak francuskie i nawet za niewielkie pieniądze możemy uraczyć się bardzo dobrym trunkiem. Jeśli nie wiemy czego oczekujemy, warto poprosić kelnera o radę. Lub uzbroić się w cierpliwość – artykuł o winach ukaże się na naszym blogu już niedługo 🙂

Aperol, czyli król parkietu

Absolutny hit ostatnich lat. Polacy również lubują się w tym likierze, który w parze z prosecco stanowi połączenie idealne… Dobra wiadomość jest taka, że we Włoszech jest on dużo tańszy niż w Polsce. Do tego traktowany jest jako podstawa każdej karty drinków, więc nie musimy się martwić o jego dostępność.

Warto – ale co?

Jak widzicie, na pytanie co warto zjeść we Włoszech, trudno jest jednoznacznie odpowiedzieć. Moja rada jest taka: gospodarujcie odpowiednio budżetem. Nie bójcie się zbaczać z utartych szlaków. Czasami w obskurnym zaułku znajdziecie prawdziwą kulinarną perełkę. Szukajcie takich miejsc, gdzie jadają miejscowi. Ale przede wszystkim eksperymentujcie i próbujcie wszystkiego, co Wam nieznane. Chociaż możecie trafić na coś, co nie będzie Wam odpowiadać, możecie się też miło zaskoczyć.

Jet lag – czym jest i jak go uniknąć? ​

Czym jest jet lag? To tajemnicze określenie słyszymy często w filmach i serialach amerykańskich. Ale nie oznacza to, że tylko Amerykanie cierpią z jego powodu. Można powiedzieć, że ze względu na wielkość ich ojczyzny oraz fakt, że najpopularniejszą formą podróżowania jest samolot, są oni najbardziej narażenie na jet lag.

Jet lag jest bowiem zespołem objawów, które mogą się pojawić jako odpowiedź na zaburzenie ustalonego rytmu dnia naszego organizmu. Chociaż zazwyczaj pojawia się przy podróży na wschód lub zachód (podróżowanie na wschód jest obarczone natężonymi objawami jet lagu), to może się pojawić także jako odpowiedź na podróże wzdłuż stref czasowych. Jeśli w krótkim czasie zmienimy zupełnie klimat i wysokość temperatur, nasz organizm z pewnością będzie potrzebował chwili, aby się dostosować. Jest to coś, co może namieszać nam w planach naszej podróży do Indonezji albo zepsuć frajdę czerpaną z wypoczynku w wymarzonej willi na Koh Samui , dlatego jeśli czeka Was dłuższa podróż do Azji lub Ameryki – przeczytajcie ten artykuł a dowiecie się jak uniknąć jet lagu.

Jak objawia się jet lag?

Objawy jest lagu mogą należeć do wyjątkowo nieprzyjemnych. Szczególnie narażone są dzieci oraz osoby starsze. Co prawda samo zjawisko nie jest szczególnie niebezpieczne, przynajmniej nie bezpośrednio. Jest raczej męczące, szczególnie jeśli podróżujemy w celach biznesowych i musimy być jak najszybciej w jak najlepszej formie. Zresztą, nawet jeśli jedziemy na wakacje – raczej nie chcemy spędzić pierwszych 24 godzin na spaniu i przystosowywaniu się do nowego trybu życia. A jakie są objawy jet lagu?

  • zmęczenie, często na granicy wyczerpania
  • bezsenność
  • bóle głowy
  • odczuwanie niepokoju
  • biegunka
  • odwodnienie
  • kłopoty z koncentracją
  • zawroty głowy
  • kłopoty z wypróżnieniem
  • rozdrażnienie

Jak widać objawy nie zagrażają życiu bezpośrednio. Mogą być męczące i irytujące. Jeśli trwają bardzo długo i nie chcą ustąpić, należy skontaktować się z lekarzem. Długość trwania jet lagu zależy od tego ile stref czasowych przekroczyliśmy. Nasz organizm zazwyczaj potrafi w ciągu doby „przetrawić” jedną, dwie strefy. Dlatego, jeśli podróżujemy bardzo daleko, np. do Japonii, na Syberię czy do Kalifornii bądź na Alaskę, musimy tak zorganizować czas, aby pierwsze dwa – trzy dni były spokojne i przeznaczone głównie na relaks i aklimatyzację.

Jak uniknąć jet lagu lub ograniczyć jego działanie?

  1. Przede wszystkim pomyśl o tym, dokąd lecisz. Jeśli czeka Cię ważne wydarzenie, zaplanuj podróż tak, aby mieć dzień lub dwa na odpoczynek. Dzień przed wylotem postaraj się odpowiednio przestawić swój rytm dnia. Połóż się wcześniej, dostosuj pory posiłków. Na pokładzie samolotu możesz spać, jeśli lecisz w nocy. Nie zaleca się snu, jeśli lecimy w ciągu dnia.
  2. Jeśli planujesz spać, wybierz odpowiednie miejsce – przy oknie nikt nie będzie Cię trącał, ani budził, gdy będzie wychodził, np. do toalety. Dodatkowo możesz oprzeć się o okno i ułożyć wygodniej. Nie zapomnij o stoperach lub odtwarzaczu muzyki oraz opasce na oczy. Dzięki temu niestraszne Ci będą wszelkie rozpraszacze.
  3. Przed wylotem przygotuj odpowiednio swój organizm. Nie pij alkoholu, nie przesadzaj z kawą. Jedz zdrowo, pójdź na siłownię albo jogę – cokolwiek, co odpręży i poprawi krążenie oraz ogólne samopoczucie. W czasie lotu pamiętaj o nawadnianiu się. Woda to absolutna podstawa!
  4. Ściągnij odpowiednią aplikację albo użyj odpowiedniego licznika, które pomogą Ci obliczyć jak długo powinniśmy spać oraz w jakich godzinach, aby uniknąć jet lagu.
  5. Pamiętaj o swojej wygodzie, zadbaj o to, aby spakować się wcześniej, ubrać odpowiednio… Jeśli nie wiesz, o czym powinieneś pamiętać przed długim lotem, sprawdź nasz poprzedni wpis:

6. Pisaliśmy o tym, żeby nie spać w ciągu dziennego lotu. To prawda. Ale pamiętaj, że drzemki się w to nie wliczają! Tzw. power nap pozwoli zregenerować siły, odpocząć i odświeżyć umysł. Musimy jednak zadbać, aby drzemka nie trwała dłużej niż godzinę, dwie. Jeśli przekroczymy tę długość, zaczniemy wkraczać w fazę rem!

7. Przestaw godzinę/datę na taką, jaka obowiązuje na miejscu Twojego przylotu.

8. Gdy dotrzesz na miejsce, postaraj się dostosować do pory dnia, którą zastaniesz. Jeśli dolecisz w dzień, nie kładź się na dłużej niż godzina, dwie. Doleciałeś w nocy? Połóż się do łóżka i spróbuj zasnąć!

9. Jeśli nie ma przeciwwskazań, możesz sięgnąć po melatoninę. Pamiętaj jednak, aby stosować się do recepty i zaleceń lekarza.

10. Po przylocie nie zapomnij o lekkiej diecie, nawodnieniu i ćwiczeniach. Dzięki temu będziesz czuł się znacznie lepiej w krótszym czasie.

Jak widać, jest wiele sposobów, aby zminimalizować objawy jet lagu. Musimy pamiętać, że każdy z nas jest inny, każdy inaczej będzie przeżywał długie loty. Nie ma gwarancji, że nieprzyjemne następstwa znikną po jednym dniu, albo nie pojawią się w ogóle. Jednak, jeśli będziemy przestrzegać zaleceń, są spore szanse na to, że uda się nam wyjść z jet lagu wcześniej, a przynajmniej zapewnimy sobie przyjemniejszy lot.

A jakie są Wasze sposoby na zminimalizowanie objawów jet lagu? A może nigdy nie doświadczyliście niczego takiego? Dajcie znać w komentarzach!

Wycieczka do Włoch? Warto, a może nie? Sprawdźmy!

Włochy stanowią dla wielu, szczególnie początkujących, podróżników wymarzoną destynację. Kusi nas kuchnia i widoki znane z filmów czy zdjęć znajomych. Czy jednak nie są one przereklamowane? Czy na pewno warto odwiedzić ojczyznę Aperola? Jeśli czeka Was wycieczka do Włoch, koniecznie czytajcie dalej.

Co na plus

Niewątpliwie Włochy mają wiele cech, dzięki którym łatwo się w nich zakochać. Na początku przyjrzymy się właśnie temu, co z pewnością spodobałoby się niemal każdemu. Nie pozwólcie jednak dać się zwieść! W kolejnej części przedstawimy wszystko to, co może Was zrazić na zawsze….

1. Jedzenie

Margharita z ciągnącą się mozzarellą, aglio olio posypane świeżą bazylią, aksamitne lody przynoszące ulgę w czasie upałów, zgrillowana aromatyczna dorada, złowiona tuż przed chwilą… Czy już cieknie Wam ślinka? Jeśli nie, to coś prawdopodobnie jest z Wami nie tak. Oczywiście kuchnia włoska jest niezmiernie popularna w Polsce, już naprawdę długo. Ostatnie lata rozpieściły nas do granic możliwości, gdyż dały nam porządną pizzę na cienkim cieście, zamiast tłustych placków zamawianych z dowozem. Dostępność tego typu menu ma też swoje wady – mamy wrażenie, że już wszystko wiemy, że nic nas nie zaskoczy. A jednak, z tym wszystkim nie jest do końca tak, jak nam się wydaje. Chociaż gastronomia z półwyspu apenińskiego słynie z prostoty i świeżych składników to jest wyjątkowo bogata, a sprowadzanie jej jedynie do bolognese i pizzy to spore uproszczenie, zakrawające na ignorancję. Dlatego podróżując po Włoszech, spróbujcie nowych smaków, tego co Wam nieznane, a na pewno nie będziecie zawiedzeni.

2. . Napoje

Włosi uwielbiają wino. Ich miłość przenosi się zazwyczaj na każdego, kto będzie miał okazję uraczyć się jednym z ich tradycyjnych napitków. Białe wino włoskie odznacza się delikatnością i świeżością, choć bywa kwaskowe. Najpopularniejsze szczepy to Chardonnay, Sauvignon Blanc oraz Pinot Grigio, chociaż każdy region ma swoje własne gatunki, często autochtoniczne, z których jest dumny. Czerwone wina charakteryzują się zaś silnym owocem, w zależności od szczepu i wieku mogą być lekkie i przyjemne, bądź bardzo taniczne i ciężkie. Wycieczka do Włoch nie może się odbyć bez degustacji win, pamiętajcie!

Jeszcze popularniejszym produktem od wina jest prosecco, czyli wino musujące. Ponieważ szampan jest nazwą zarezerwowana jedynie dla trunków pochodzących z Szampanii, nie powinniśmy nazywać tak win pochodzących z Włoch czy Hiszpanii. Jeśli nie odpowiada nam smak prosecco, zawsze możemy spróbować go w koktajlu, np. w połączeniu z pomarańczowym likierem Aperolem, jako mimosa (z sokiem ze świeżych pomarańczy) lub moim osobistym faworytem, czyli Bellini (prosecco z dodatkiem świeżej pulpy z białych brzoskwiń).

Rozmawiając o włoskich napojach, nie możemy zapomnieć o kawie. To dzięki Włochom możemy cieszyć się tak szeroką wariacją sposobów przygotowywania tego napitku. Americano, espresso, latte i cappuccino – nie ważne jaką lubisz, ich popularność zawdzięczasz niewielkiemu krajowi o kształcie buta. Włosi przede wszystkim doceniają espresso, które najsmaczniejsze jest tam, gdzie po prostu podchodzisz do lady, rzucasz euro lub dwa, wypijasz i odchodzisz.

3. Klimat i krajobraz

Najczęściej klimat Włoch określany jest mianem “łagodny”. Nas może to jednak nieco zmylić. Jeśli spodziewacie się średnich temperatur, to te letnie, mogą Was zaskoczyć. Chociaż zimy rzeczywiście są tam zazwyczaj łagodne, to już lata bywają bardzo gorące. Gdy stałam w lipcu na placu pod Koloseum nie powiedziałabym, że temperatura była “łagodna”. Dlatego dla nas najprzyjemniejsze miesiące to maj, czerwiec, wrzesień i październik. Oczywiście musimy wziąć pod uwagę to, dokąd podróżujemy. W Wenecji we wrześniu będzie znacznie chłodniej niż na Sycylii.

Krajobraz zaś jest wymarzony, blisko zarówno do morza jak i gór. Oczywiście na północy mamy do dyspozycji monumentalne Alpy, ale sam półwysep też jest pełen wzniesień. Dzięki temu w czasie kilku godzin podróży możemy zobaczyć i wysokie szczyty, jak i równiny czy wybrzeże. To czyni ten kraj idealnym zarówno dla narciarzy jak i plażowiczów.

4. Historia, architektura i sztuka

Włochy to kolebka naszej kultury. Czy tego chcemy czy nie, zawdzięczamy im całkiem sporo, w szczególności jeśli mówimy o języku i sztuce. Nie da się zaprzeczyć, że cały kraj jest muzeum o niewyobrażalnej wartości. Miasta takie jak Rzym, Wenecja, Neapol, Florencja czy Mediolan, ale także mniejsze miejscowości – to perły architektury. To tu tworzyli najwięksi geniusze, Leonardo da Vinci czy Michał Anioł. Podróżując po kraju warto odwiedzić muzea: Galeria Uffizi i Borghese, pałac Dożów czy muzeum watykańskie. Ale nawet chodząc po ulicach włoskich miast i miasteczek, możemy poczuć się jak w czasie przechadzki po korytarzach najwspanialszych galerii.

Włoska kultura jest nam całkiem nieźle znana, nawet po okresie baroku 🙂

5. Ludzie

Włosi są jedyni w swoim rodzaju. Hałaśliwi, sympatyczni, otwarci – bywają nie do zniesienia. Ale nie da się ich nie kochać. Problemem bywa bardzo często bariera językowa. Zdarza się, że nie dogadamy się wcale. Już prościej będzie po polsku i na migi. Z moich osobistych obserwacji wynika jednak, że jest coraz lepiej. Jeśli nie oczekujemy dyskusji na poziomie brytyjskiej szlachty, najprawdopodobniej damy sobie radę. h

Co na minus

Po całym tym zachwalaniu, musi nadejść czas na wymienienie kilku wad. Nie chcemy owijać w bawełnę i zwodzić Was na manowce – nie ma ideałów na naszym pięknym świecie. Dlatego doradzę Wam, na co zwrócić uwagę i na co uważać, gdy będziecie planować podróż.

1. Finanse

Włochy są drogim krajem. Szczególnie duże miasta potrafią zaskoczyć cenami czy to w sklepach czy restauracjach. Noclegi też nie należą do najtańszych, ale jeśli nie mamy wysokich wymagań, uda nam się znależć coś na skromniejszą kieszeń. Rozrywki, takie jak wycieczki, odwiedzanie muzeów, przejażdżki gondolą czy promami – należą do drogich. Włochy utrzymują swą popularność wśród turystów od stuleci, więc nie obawiają się odstraszenia ich, nawet niebotycznymi kwotami. Udając się do lokalu, uważajmy. W większości miejsc ulokowanych przy najpopularniejszych szlakach turystycznych, do ceny dań zostaną doliczone: coperto (czyli opłata za nakrycie) oraz napiwek, wynoszący zwykle 10-15% od sumy rachunku. Także pamiętajcie, wycieczka do Włoch może być bardziej kosztowna, niż się wydaje…  

2. Nieporządek

Rozumiany dwojako, dosłownie i w przenośni. Duże miasta włoskie często są brudne. Wydaje się, że wynika to po części z mentalności i opieszałości, a po części z tłumów, które przewijają się przez metropolie. Być może władze nie nadążają sprzątać. Dodatkowo musimy się przygotować na typowy dla mieszkańców Południa spokój i luz. Choć może nam przeszkadzać, po chwili będziemy w stanie odnaleźć jego urok.

3. Tłok

Wenecja jest w “godzinach szczytu” nie do przejścia. Wąskie uliczki pełne są turystów, skazanych na powolne kroczenie nóżka za nóżką. Podobnie w Rzymie i każdym popularnym miejscu Włoch – turyści dosłownie zalewają te przestrzenie, wydeptują chodniki i wyślizgują schody. Okolice fontanny di Trevi i schodów hiszpańskich uświadczycie puste jedynie na filmach.

To w końcu warto, czy nie…

Mimo swoich wad, Włochy są niepowtarzalne. Ktoś kiedyś powiedział, że można podróżować po całym świecie, a ostatecznie i tak powraca się tutaj. Jest w tym sporo racji. Przede wszystkim dzięki różnorodności swojej “oferty” – możemy wybrać albo szaloną zabawę w metropolii, albo romantyczne spacery po niewielkich miasteczkach, narty lub żeglowanie. Niezaleźnie od Waszych preferencji, wycieczka do Włoch może okazać się najlepszą decyzją. Do tego jedzenie, napoje i przyjaźni mieszkańcy – jak tu się nie zakochać?

Czeka Cię długi lot? Nie panikuj, oto 18 sposobów, jak go przetrwać.

Nigdy nie leciałeś samolotem? A może nigdy nie planowałeś kilkunastogodzinnego rejsu? Nie musisz się martwić, podpowiem Wam, co zabrać, co sobie darować, jak się ubrać oraz o co zadbać, aby Wasz lot był jak najbardziej komfortowy i minął jak najszybciej. Długi lot samolotem nie musi być wyłącznie katorgą.

1. Ubierz się wygodnie.

Pamiętaj, że czeka Cię kilkanaście godzin spędzonych w jednym fotelu. Jeśli zadbasz o garderobę, całość będzie znacznie przyjemniejsza. Nie ubieraj dżinsów! Bardzo często widuję podróżnych uzbrojonych w nieśmiertelną parę Levisów. Jeśli jest Ci w nich wygodnie, okej. Ale pamiętaj, że tak Ci się tylko wydaje. Zakładając obcisłe spodnie nie tylko dajesz do wiwatu brzuchowi, ale przede wszystkim nogom. Uciskane żyły, mięśnie, ścięgna i narządy wewnętrzne, z pewnością nie będą zadowolone. Lepiej postawić na dresy, albo legginsy. Cokolwiek, co będzie elastyczne, oddychające, miękkie i komfortowe. Tutaj specjalna rada. Jeśli masz problem z puchnącymi nogami, niezależnie z jakiego powodu (chyba, że powód ten jest bardzo poważny i potencjalnie niebezpieczny dla Twojego zdrowia – wtedy skonsultuj się z lekarzem przed wejściem na pokład samolotu!) absolutnie konieczne jest zakupienie rajstop lub pończoch uciskowych. Nieważne, jak one wyglądają. Zapewnią Ci komfort i bezpieczeństwo. Podziękujesz im, gdy na plaży nie będziesz straszył spuchniętymi kostkami i wybroczynami.

Ubierz się na cebulkę. Jeśli wylatujesz w nocy, a trafisz do miejsca, w których temperatury są wysokie, załóż pod spód cienką koszulkę, a na wierzch grubszą bluzę. Dzięki temu niestraszna Ci będzie klimatyzacja na pokładzie samolotu w nocy, ani upał po wyjściu.

2. Spakuj się z głową.

Dobrze spakowana walizka to podstawa. Jeśli jesteś roztrzepany, zrób listę. Sprawdź ją, popraw i jeszcze raz sprawdź. Spakuj się nie na ostatnią chwilę, ale wcześniej, przynajmniej dwa dni przed wylotem. Oszczędzisz sobie w ten sposób sporo nerwów. Upewnij się, co do rozmiaru walizki – czy pasuje on do tego, który wymienia przewoźnik? Czy zgadza się waga? Dopłaty na lotnisku są bardzo wysokie, dlatego lepiej sprawdzić dwa razy, niż niepotrzebnie obciążać kartę. Jeśli masz mało miejsca w walizce, albo należysz do tych, którzy nie potrafią się spakować, sprawdź sposoby na sprytne pakowanie:

3. Dokumenty, dokumenty, dokumenty…

To, co zawsze musisz mieć przyszykowane, gotowe do spakowania i o co musisz dbać najbardziej to dokumenty. Bilety, karty pokładowe, umowy, karta ubezpieczenia, karty kredytowe, gotówka, paszport, dowód osobisty, wszelkie potwierdzenia rezerwacji… poza wersją mobilną, warto je wydrukować. Ostatecznie papier nie rozładuje się nam w ostatniej chwili.

4. Ładowarka!

Zaopatrz się w ładowarkę i power banka. Kilkanaście godzin lotu to nie przelewki. Na lotniskach często są miejsca, w których możesz doładować sprzęty, ale na pokładzie musisz polegać na sobie. A najlepiej nie polegać jedynie na technologii. Weź książkę, czasopismo. Często możesz też wykupić pakiet rozrywkowy i oglądać filmy na ekranach zamontowanych w oparciach foteli. Dzięki temu spędzisz długi lot samolotem w znacznie przyjemniejszy sposób.

5. Higiena

Ponieważ po długim locie zapewne poczujemy się nieświeżo, możemy się zabezpieczyć i spakować kilka środków. Na przykład nieśmiertelne chusteczki nawilżane, pomogą nam nie tylko odświeżyć twarz, ale i inne, nieco bardziej wrażliwe miejsca naszego ciala. Chusteczki możemy wymienić na płyn micelarny w dyfuzorze lub inną mgiełkę. Płyn antybakteryjny zapewni komfort przed i po posiłkach. Tutaj przyda się też guma do żucia lub mała pasta do zębów i szczoteczka. Panie mogą kupić podróżny rozmiar suchego szamponu lub użyć pudru dla niemowląt. Odświeżą fryzurę przed wyjściem z samolotu. Ponieważ powietrze na pokładzie jest suche, spakuj krem nawilżający i pomadkę ochronną. Dodatkowa para bielizny nie zajmie wiele miejsca, a po kilkunastu godzinach użycie jej może być zbawienne dla naszego samopoczucia. Must have to też dezodorant.

6.   Jedzenie

Przy długich lotach, niezależnie od klasy, którą podróżujesz, dostaniesz posiłek. Przy tańszych opcjach nie będzie to obiad Twojego życia, ale z pewnością napełni brzuch. Jeśli cierpisz na nietolerancję lub alergię, musisz poinformować o tym PRZED wylotem. Zabierz ze sobą przekąski. Jedzenie dostępne na pokładzie jest zazwyczaj mocno dosolone lub dosłodzone, co grozi odwodnieniem, a tego musimy unikać. To samo tyczy się alkoholu. Oczywiście swojego na pokładzie spożywać nie możemy. Jeśli mamy ochotę na drinka, możemy go zamówić u obsługi. Ale nie przesadzajmy, bo mogą nas czekać nieprzyjemne konsekwencje, czy to ze strony załogi, czy naszego organizmu.

7. Odprawa

Odprawmy się wcześniej. Jeśli tylko jest taka możliwość, skorzystajmy z niej, zaoszczędzimy czas.

8. Zdrowie

Jeśli mamy jakiekolwiek przesłanki, co do tego, że nasz stan zdrowia może być nieodpowiedni dla długich lotów, porozmawiajmy z lekarzem. Nie zapominajmy spakować leków. Te podstawowe, niezawierające silnych substancji, nie zwrócą niczyjej uwagi. Jeśli jednak stosujemy medykamenty, w których skład wchodzą substancje potencjalnie niebezpieczne lub składowe narkotyków, lepiej przygotować odpowiednie pismo. Napiszmy je sami, wymieniając pełne nazwy leków, ich dawkowanie, okres wyjazdu oraz przyczynę, dla których je przyjmujemy. Przetłumaczony dokument dajmy do podpisu lekarzowi. Dzięki temu przy przechodzeniu przez ochronę zapewnimy sobie spokój sumienia. Warto na to zwrócić szczególną uwagę, jeśli podróżujemy do Stanów, Izraela, Ameryki Południowej bądź Azji. Wspominałam już o skarpetach uciskowych, ale możemy wypróbować jeszcze dwie możliwości – przed lotem pójść na siłownię, a już na pokładzie jak najwięcej chodzić, starać się rozciągać lub masować. Dzięki temu unikniemy dodatkowego zmęczenia, napięcia mięśni i bólu.    

Nie taki diabeł straszny

Przed podróżą, jeśli zadbasz o podstawowe kwestie, wszystko odbędzie się sprawnie i płynnie. Nie musisz się przejmować, jeśli masz wątpliwości. Spytaj kogoś, kto już przeżył długi lot, z pewnością podpowie Ci nie jedną dobrą radę. Obsługa lotniska i samolotu jest tam, by Ci pomóc, jeśli będziesz miał jakieś pytanie, wątpliwość lub problem – zwróć się do nich, a z pewnością uzyskasz pomoc. Na koniec kilka dobrych wskazówek, które mogą okazać się kluczowe:

  1. Kup poduszkę-podróżniczkę, czyli popularnego rogala. Sen będzie znacznie lepszy dzięki niej!
  2. Przy starcie i lądowaniu żuj gumę – zmiany ciśnienia nie będą aż tak straszne.
  3. Jeśli boisz się turbulencji, wybierz dzienny lot i miejsce przy skrzydle.
  4. Ubierz wygodne  obuwie, które da się łatwo zdjąć.
  5. Zabierz ze sobą zatyczki do uszu i opaskę na oczy.
  6. Unikaj tylnych rzędów, jest tam znacznie goręcej.
  7. Jeśli możesz, wybierz miejsca z dodatkową przestrzenią na nogi.
  8. Wyśpij się przed lotem.
  9. Jeśli lecisz w ciągu dnia, nie zasypiaj – unikniesz jet lagu.
  10. Spakuj bagaż podręczny tak, aby mieć do wszystkiego łatwy dostęp.